Ibogaina

Home Strefa Tajemnic Maciej Trojanowski Tesla Silnik Johnsona Psycho Teleportacja Ibogaina Aspartam AIDS Kontrowersje Działo Orgonowe Torsion Theory EMM Perendev Morgellons

 Słyszałeś o przerywaniu uzależnień w czasie jednej sesji autoterapeutycznej. Jeśli nie to przeczytaj tę stronę. Jeśli tak to dowiedz się szczegółów. Zapraszam.

Z ostatniej chwili: Najnowsze badania nad przyczynami uzależnień!

Niektóre informacje przekazywane w ramach relacji Strefy 11 w "Nie do wiary" są dostępne tylko w czasie emisji. Po jej zakończeniu nie można w zasadzie do nich ponownie dotrzeć. Tak się ma sprawa z relacją wyemitowaną w dniu 16 listopada 1998 roku, pod tytułem:

Ibogaina

W maju 2000 młody człowiek z Wrocławia, uzależniony od heroiny przeszedł autokurację Ibogainą. Letarg trwał 4 dni. Minęły trzy miesiące i Piotr jest czysty. Kolejny raz Ibogaina potwierdziła swoją skuteczność. Ostatnio otrzymałem szczegółową relację z tej sesji. Szukajcie jej niżej na tej stronie.

Otrzymałem wiele listów domagających się informacji o tej niezwykłej, magicznej substancji, której działanie może być i praktycznie jest naturalnym środkiem umożliwiającym uzależnionemu człowiekowi łagodne przejście przez straszliwie bolesny okres odstawienia narkotyku.

Jedna sesja terapeutyczna, tj. zażycie określonej dawki ibogainy w postaci naturalnej lub krystalicznej powoduje zatrzymanie głodu narkotycznego na okres od kilku tygodni do kilku miesięcy. Jednocześnie eliminuje ona całkowicie symptomy odstawienia. Przed narkomanem otwiera się "świetlisty korytarz", jak w życiu po życiu, na końcu, którego spotyka on tą opiekuńczą postać: ducha magicznej rośliny (Tabernanthe Iboga), który opiekuje się nim i dba o to by nie doznał on tych okropnych męczarni, które są zmorą, straszliwą torturą okresu odstawienia. To właśnie z tego powodu olbrzymia większość narkomanów nie jest w stanie zatrzymać uzależnienia i trwa w spirali jego pogłębiania aż do wyniszczenia. Heroina, która rzuca na dno, niemal nieuniknienie w objęcia HIV, nie jest w stanie pokonać tej niezwykłej, obdarzonej nadzwyczajną mocą substancji. Ibogaina uratuje cię nawet z ramion heroiny. Droga do normalnego życia może stanąć przed tobą otworem. Możesz opanować swoje emocje i wykorzystać, skrywane do tej pory, cechy twojej osobowości. 

Jednak Ty sam/sama musisz tego chcieć!!!

W czasie targów medycyny naturalnej NATURA '99 które odbyły się w Warszawie w dniach 28-30 maja 1999 na "Warszawiance" odbyłem trzy prelekcje na temat Ibogainy. W czasie jednej z nich zostałem uhonorowany publicznym podziękowaniem za prezentację Ibogainy w telewizji i potwierdzeniem, że Ibogaina jest skuteczna. Młody, 28-letni człowiek przyjął Ibogainę i odstawił heroinę. Choć po przyjęciu Ibogainy jeszcze przez dwa i pół tygodnia brał heroinę, to w końcu zorientował się, że bierze ją tylko z przyzwyczajenia, a nie z potrzeby. Krzysztof przyjął Ibogainę w lutym 1999. Jej działanie trwało nadal w końcu maja! Jego wystąpienie było dla mnie największą nagrodą.

Informacje na temat Ibogainy są szeroko dostępne w Internecie, jednak dotarcie do tych najbardziej istotnych wymaga doskonałej znajomości angielskiego, slangu jej promotorów i wiele, wiele czasu. Wychodząc na przeciw zapotrzebowaniu deklarowanemu wielokrotnie w czasie spotkań z zainteresowanymi osobami wybrałem kilka, moim zdaniem, najbardziej reprezentatywnych, autorytatywnych i ilustratywnych materiałów i przetłumaczyłem je roboczo na język polski. Ich studiowanie pozwoli wyrobić sobie pogląd na to skąd się wzięła, czym jest i jak z Ibogainą należy się obchodzić. Do materiałów tych należą między innymi:

Po ich przeczytaniu zajrzyj także do sekcji:

Polecam również pracę Dr Popika pt. "Hamowanie uzależnień przez antagonistów receptora NMDA: historia odkrycia i mechanizm działania ibogainy". 

Narkomania ma historię tak długą jak historia ludzkości. Od zarania dziejów człowiek wynajdował rośliny o działaniu halucynogennym lub narkotycznym . Były one potrzebne do uśmierzania bólu i obrzędów rytualnych. Niektórzy wpadali w nałóg używając je zbyt często.

Mało kto wie, że podstawowy wkład w uzależnienie od heroiny wniosła niemiecka firma farmaceutyczna BAYER, która w 1898 roku wprowadziła na rynek rewelacyjne wówczas lekarstwo przeciw kaszlowi zwane Heroin, o czym dzisiaj wolałaby nie pamiętać. 100 lat później ta łatwa do zsyntetyzowania acetylo pochodna morfiny, stała się towarem, którym obraca międzynarodowy,  przestępczy system dystrybucji ogarniający całą kulę ziemską. Ten mafijny syndykat brutalnie walczy  o konsumenta koncentrując się przede wszystkim na dzieciach i młodzieży szkolnej. Polska jest także jednym z krajów dotkniętych tą plagą. 

J.Maciej Trojanowski © jmte@zigzag.pl 


Howard Lotsof Story

W 1962 roku Howard Lotsof, 19-letni narkoman z Bronxu, w czasie eksperymentów psychodelicznych, w jakiś sposób wszedł w posiadanie halucynogennej dawki, którą przyjął. Była to Ibogaina. Przeżył niesamowitą podróż przez własne życie. Dużo bardziej niesamowite było to, że kiedy wyszedł ze snu narkotycznego, jak ręką odjął przestał odczuwać głód heroiny. Przez trzy i pół roku nie interesował się narkotykami. Podobnie zareagowała grupa przyjaciół, z którą wspólnie eksperymentował. Czy później znowu zaczął brać? Tak, głód heroinowy powrócił ale Lotsof nie mógł dostać Ibogainy z dwóch powodów: Po pierwsze handlarze narkotyków szybko zorientowali się, że Ibogaina stanowi zagrożenie dla ich interesów i przestali ją oferować, po drugie ponieważ Ibogaina podobnie jak LSD i inne substancje halucynogenne została w USA zakazana. W konsekwencji na czarnej liście znalazła się też roślina będąca jej źródłem, ozdobny krzew Afryki równikowej, Tabernanthe Iboga. Jest to niezwykłe, gdyż spośród 200 takich roślin zakazane są tylko dwie, w tym właśnie Tabernante Iboga , która ma tą wyjątkowa cechę: przerywa głód narkotyczny.

Głód narkotyczny można przerwać różnymi metodami. Co takiego wyjątkowego ma w sobie Ibogaina? To, że nie tylko blokuje to uczucie ale niemal całkowicie eliminuje symptomy odstawienia narkotyku. Trzeba pamiętać, że odstawienie jest długotrwałym procesem wywołującym szalone osłabienie u narkomana, które w ekstremalnych przypadkach może mieć fatalne skutki. Ibogaina jest tak skuteczna, że kuracjusz zazwyczaj sam prosi o posiłek w 24 do 36 godzin po jej przyjęciu. Obawa przed cierpieniami związanymi z odstawieniem narkotyku to podstawowa przyczyna, dla której narkomani nie chcą podjąć się kuracji powszechnie stosowanymi metodami, a ci, którzy podjęli się tej próby często wracają do narkotyku. Dzieje się tak dlatego, że ich psychika pozostaje słaba lub chora i nie udało się jej wzmocnić na tyle, by kuracjusz mógł sobie ze sobą poradzić. I to jest to, co czyni Ibogainę czymś wyjątkowym. U wielu kluczową częścią terapii staje odbycie podróży przez własne życie. Psychoterapeuci wywołują ten efekt wielkim, trwającym nieraz lata, wysiłkiem. Ma on na celu znalezienie i wyeliminowanie emocjonalnej przyczyny uzależnienia. Dzięki Ibogainie jest to często możliwe w ciągu pierwszego seansu terapeutycznego. Można by zaryzykować stwierdzenie, że Ibogaina jest środkiem przynoszącym sukces już przy pierwszym seansie. Niewiarygodne?! Oczywiście zależy to również od cech indywidualnych i od stopnia uzależnienia narkomana, ale w wielu przypadkach jest możliwe. 

Odkrywca właściwości leczniczych Ibogainy, po zerwaniu z nałogiem i ustabilizowaniu swojego życia, w 1980 roku rozpoczął starania by Ibogainę uczynić dostępnym dla wszystkich lekiem przeciwko narkomanii. W 1986 wraz z przyjaciółmi i entuzjastami pomocy uzależnionym zainwestował 1 milion dolarów i założył NDA International, firmę mającą prowadzić badania i w rezultacie wprowadzić na rynek Ibogainę po handlową nazwą  ENDABUSE. Niestety jego starania o zarejestrowanie Ibogainy w FDA nigdy nie zostały uwieńczone sukcesem. Okazało się być zbyt trudne. Przez lata nie można było uzyskać zgody FDA na przeprowadzenie badań na ludziach. Mimo to kilkaset osób przeszło zakończoną sukcesem, legalną kurację Ibogainą w USA. Wygląda na to, że przemysł farmaceutyczny jest przeciwny wprowadzeniu tego preparatu na rynek. Na pewno nie jest tym jednak zainteresowany, co daje się wytłumaczyć faktem patentu wydanego przez Urząd Patentowy USA Howardowi Lotsofowi. Żadna firma farmaceutyczna na świecie nie wyda milionów dolarów na badania kliniczne po to, by kto inny czerpał z nich korzyści, a sam Lotsof takich możliwości nie posiada. Bez takich badań nie jest możliwe zarejestrowanie preparatu ibogainowego. Również ośrodki terapeutyczne nie popierają jego wprowadzenia. Dlaczego? Być może, olbrzymie lobby psychiatryczne w USA obawia się utraty swoich lukratywnych dochodów, jeśli na rynku pojawi się tani i szybko działający preparat zastępujący długotrwałe i drogie metody. Trzeba pamiętać, że koszt terapii często przekracza dochody całego życia pracującego Amerykanina. Być może, że na przeszkodzie stoją także interesy dostawców narkotyków. Wszystkie te niewiadome w połączeniu ze znanym faktem, że CIA odkryła działanie Ibogainy już w latach sześćdziesiątych a wyniki utajniła, powodują, że spiskowa teoria dziejów ma znajduje tu dobrą pożywkę. Czy jest zatem nadzieja na szerokie wykorzystanie tego naturalnego środka terapeutycznego? W Stanach Zjednoczonych póki co nie, ale poza ich terytorium Ibogania w sposób legalny jest wykorzystywana w pewnych ośrodkach dla ratowania uzależnionych. Niedostępność Ibogainy powodowana restrykcyjną klasyfikacją tej substancji w USA wynosi koszt kuracji ibogainowej na szalenie wysoki poziom. Jednym z organizatorów tego typu terapii jest właśnie Howard Lotsof. Zwróciłem się kiedyś do niego z prośbą o podanie kosztów takiej kuracji. Oto jaką otrzymałem odpowiedź:

[...] 

"Jeśli chodzi o matkę i córkę z problemem heroinowym, dopóki zapytanie nie przychodzi od samego pacjenta nie jest ono w żadnym wypadku traktowane przeze mnie serio. Ponieważ nie zatrudniamy personelu, który mówi po Polsku , zatem koniecznym byłoby aby taki specjalista został włączony do zespołu terapeutycznego. Pomijając wydatki takiego specjalisty, koszt kuracji w szpitalu w Panamie, oceniałbym, z pominięciem kosztu przelotu, na pomiędzy 7.500,00$ a 15.000,00$ w zależności od ilości pacjentów uczestniczących w kuracji w czasie sesji. Niezależnie od pieniędzy pacjentka musi być w ogólnie dobrym stanie zdrowia, poza jej uzależnieniem chemicznym."

[...]

Dopóki FDA nie dopuści gotowego leku na rynek amerykański trudno liczyć na obniżenie tego kosztu. Jednak ostatnio w USA coś się zmienia w tej sprawie. Wiadomo mi, że opinia publiczna wywiera nacisk na decydentów i być może w niedalekiej przyszłości nastąpi stotny przełom. Stoi bowiem za tym nadzieja na powstrzymanie epidemii AIDS. Takie nadzieje istotnie wspierają działający poza USA terapeuci odnoszący spektakularne sukcesy.

Tłumaczył i własnym komentarzem opatrzył J. Maciej Trojanowski © jmte@zigzag.pl 



Wywiad z Eric'iem Taub'em przeprowadzony przez Jamesa Kent'a zawieszony na tej stronie bez zgody autora (fragmenty)

Od dziewięciu lat Eric Taub pracuje nad twórczymi sposobami leczenia pacjentów i uzależnionych przy pomocy psychodelicznej substancji zwanej Ibogainą. Odkryta w zachodnio afrykańskim krzewie Tabernanthe iboga, ibogaina zabiera tego kto ją przyjmie w długą podróż po psychice i poza nią – trwającą zazwyczaj około dwudziestu godzin. Ibogaina jest również znana ze skutecznego eliminowania bolesnych symptomów związanych z przerywaniem uzależnienia od heroiny. Te cechy czynią ibogainę bardzo obiecującą substancją w leczeniu klinicznym chociaż używanie jej ciągle nie jest jeszcze legalne w Stanach Zjednoczonych. 

JAMES KENT: Myślę, że może powinniśmy zacząć od początku. Dobrze by było byś powiedział nam na początek gdzie i kiedy pierwszy raz zetknąłeś się z ibogainą.                                                                                          

ERIC TAUB: Zadzwonił do mnie przyjaciel, który był wówczas alkoholikiem i palił Camele dosłownie jeden za drugim. Słyszał, że kilku lekarzy z Holandii udaje się do Stanów Zjednoczonych by zbadać czy jest możliwa szybka legalizacja Ibogainy w FDA[*] . W listopadzie będzie dziewięć lat od tej chwili. W okolicach moich 20 urodzin kręciłem się w koło w poszukiwaniu czegoś co w końcu mógłbym robić, co oczywiście nie znaczy wcale końca. Choć lubiłem odgrywać przedstawienia i było to łatwe życie, w połowie odpoczynek, szukałem czegoś co mógłbym pokochać, czegoś co nazwałbym swoją dharmą (w hinduizmie stan doskonałości moralnej – przyp. tłum.). Kiedy usłyszałem o ibogainie, na początku byłem zdziwiony, że istniało coś takiego , co przy jednokrotnym zażyciu mogło wyeliminować głód substancji takich jak methadone, alkohol i nikotyna, bez konieczności przeżywania przez człowieka agonii odstawienia i że było to niedostępne. Pierwszym zatem moim zamiarem było pojechać do Afryki i przywieźć 50 tysięcy dawek i pojechać do Needle Park (Park Igieł – przyp. tłum.) w Europie i przekazać je ludziom, którzy przychodzą tam po darmowe dawki.  Potem zadzwonił bym do CNN i jeżeli tylko jedna czwarta tych ludzi przyszła by tam w następnym tygodniu, byłoby to wypełnienie mojego mesjańskiego posłannictwa. (Śmiech). Kiedy pojechałem do Afryki nie miałem pojęcia, że kosztowało to 1000$ za gram. 

[...]

Ile wynosi konieczna dawka?
Zależy to od wagi ciała, stopnia uzależnienia, rodzaju oczekiwanego przeżycia psycho spirytualnego, ale zakres jest raczej szeroki, od 6,5 mg na kilogram wagi ciała do 25 mg dla przezwyciężenia methadonu lub heroiny.  

Zatem mówisz o pojedynczej dawce wielu gramów? 
Zasadniczo przy wadze ciała, o której mówimy potrzeba około 0,5 g do 2,0 g przy uzależnieniu i około 0,5 g dla przeżycia inicjacyjnego. Kobiety potrzebują mniej gdyż są bardziej otwarte, nie potrzebują przyjąć tak dużo dla przeżycia inicjacji lub uwolnienia się od kokainy. Kokaina nie powoduje przytłaczającego fizycznego symptomu odstawienia. Wywołuje jedynie głód umysłowy, z którym ibogaina radzi sobie dobrze gdyż oddziaływując na biochemię mózgu produkuje metabolit, który blokuje receptory odpowiedzialne za głód u uzależnionych.  Ale także blokuje on receptory nie uzależnionych, co, uważam, ma związek ze zdolnością do przejścia w stan mniej reaktywny w sytuacjach pewnego rodzaju zwyczajów, notorycznych zwyczajów odnoszenia się itp.

[...]

Rozmawiałem z ludźmi, którzy próbowali wielu środków psychoaktywnych i którzy na początku byli bardzo sceptyczni co do możliwości przedłużonego, trwającego tygodnie lub miesiące działania, którzy jednak są przekonani, że taki fakt miał miejsce w ich doświadczeniu trwającym miesiące po tym jak przyjęli ibogainę.  

[...]

Ile sesji przeprowadziłeś w ciągu ostatnich siedmiu czy ośmiu lat?                                                                                     

  Od 8 marca 1992 przeprowadziliśmy około 175 sesji; połowa dla narkomanów połowa dla inicjacji.  

Z pośród narkomanów, których poddałeś zabiegowi, ilu odniosło sukces w przerwaniu  uzależnienia?             

  Według mnie wszyscy odnieśli sukces ale jeśli masz na myśli liniowy wynik w kategorii ilu z nich wyeliminowało uzależnienie od używanej przez nich substancji na zawsze, powiedziałbym, że po pierwszej pojedynczej sesji 30% z 40’sto – 50’ciolatków i 70% z 20’sto i 30’stolatków wróciło z powrotem do narkotyku. Przyczyną tego jest to, że im ludzie są starsi tym więcej zdążyli ponieść strat i osiągnęli pewien poziom twardego dna, z którego mogą odnieść korzyść z ibogainy. Stracili rodziny, dzieci, domy, pracę, zdrowie i nie rzucają już świata na kolana, dlatego biorą to bardziej serio. I mają już dosyć swojego uzależnienia.

Ludzie w wieku 20’stu 30’stu lat jeszcze się bawią, poszukują. Jeszcze nie stracili wiele i zazwyczaj doznają silnego wpływu tego przeżycia, ale często nie prowadzą dalszej terapii, która jest bezwzględnie konieczna by odnieść pełną korzyść z tego procesu. Po przyjęciu ibogainy występuje paromiesięczny okres, w którym człowiek staje się otwarty, bardzo wrażliwy i podatny na odbieranie wielu informacji o sobie i przyczynie, dla której stał się osobowością uzależnioną.

Jeżeli nie dołączą do grupy wzajemnej terapii i/lub nie będą prowadzić pracy nad sobą, pewnego ranka obudzą się i z powrotem doznają głodu.

Ale jeżeli przez następne parę miesięcy wykonają tę pracę to w momencie gdy metabolit zostanie wydalony z ich receptorów, ich zachowania będą już zmienione wystarczająco głęboko, tak że wydalenie metabolitu będzie OK. Zdążyli już dokonać zmian w sobie i głód nie powróci.

[...]       

Tłumaczył J.Maciej Trojanowski © jmte@zigzag.pl 

[*] FDA – Federal Drug Administration, Odpowiednik polskiego PZH

Reszta tego nadzwyczajnego i pouczającego wywiadu dostępna jest tutaj: Pełny tekst



Bwiti: Etnografia wyobrażeń religijnych w Afryce

fragment zawieszony bez zgody autora

James W. Fernandez
Princeton University Press, 1982

Introduction by Howard S. Lotsof

Rozdział 18

Wycieczki Równikowe:
Podróż w ożywione sny i wizje

SPOŻYWANIE EBOGI 

W istotnej części przeżycia inicjacyjne Oyana Ndutumu (i wszystkich Banzie) były stymulowane przez duże ilości strawionej “Ebogi”. "Eboga" lub "eboka" jest nazwą w języku Fang określającą Tabernanthe Iboga. Nazwa odmiany jak również nazwa potoczna w Fang pochodzi od słowa iboga wziętego z języka Galwa-Mnpongwe lub Miene.

Krzew, który występuje co najmniej w dwóch odmianach (T. iboga i T. manii – nie zawsze rozróżnianych z botanicznego punktu widzenia i widocznie posiadających podobne działanie psychotropowe), występuje powszechnie w dolnym poziomie lasów równikowych. Jego psychotropowe właściwości są znane od bardzo dawna[1], szczególnie jego możliwości utrzymania stanu czuwania i odporności na zmęczenie przy małych dawkach. Przypuszczalnie to przekonało niemieckie władze kolonialne by pozwolić na używanie tego środka Afrykanom budującym kolonialne drogi i tory kolejowe na przełomie wieków w Kamerunie[2]. Rzeczywiście skuteczność rośliny w zapobieganiu zmęczeniu – zupełnie niezależnie od jej możliwości wywoływania wizji – jest jej zasadniczą atrakcją dla Banzie. Muszą oni tańczyć całą noc dlatego cenią oni euforyczną bezsenność wywoływaną przez ten środek. Eboga jest tak ważna, że w niektórych świątyniach wierni nie są nazywani Banzie ale Nzieboga (zjadający ebogę). A powszechną formą pytania dlaczego Banzie dołączył do Bwiti, jest pytanie dlaczego zjadł on ebogę. Rzeczywiście w niektórych kaplicach obowiązuje powszechna synekdocha[**], w której eboga jest brana jako całość – modli się i śpiewa do ebogi a nie do bogów lub przodków.

Krzak eboga, krzew apocynaceous, rośnie do ok. 1,2 metra. Uprawiany jest w otwartych terenach wiosek Bwiti, zazwyczaj wokół świątyni i patriarchalnych chat powitalnych. Rodzi on żółtawe lub różowawo-białe kwiaty i małe pomarańczowe owoce, których pulpa jest jadalna, choć pozbawiona własności narkotycznych. Bwiti używają niekiedy owoc jako lekarstwo przeciw bezpłodności kobiet. Głównym alkaloidem#1  jest ibogaina zawarta w korzeniach a w szczególności w korze korzeni. Sposób spożywania krzewu przez Bwiti maksymalnie ułatwia dostęp do alkaloidu. Kora korzenia jest zeskrobywana i zjadana bezpośrednio w postaci strużyn lub mielona na proszek albo moczona w wodzie dla otrzymania wywaru do picia.

Eboga była najlepszym środkiem psychotropowym w kulcie Bwiti u Metsogo podczas gdy w kulcie przodków u Fang, Bieri, używano dwa inne środki: malan (Alchornea floribunda) i ayang beyem (Elaeophorbia drupifera)#2. Dowiedzieliśmy się, że pochodzące od Bwiti legendy przypisują odkrycie ebogi Pigmejom (mogą oni być faktycznie źródłem tego środka dla wszystkich mieszkańców strefy równikowej) lub interwencji przodków, wielkich bogów. W rzeczywistości szerokie stosowanie ebogi u Fang Bwiti przyjęło się u nich od Metsogo.

Metsogo twierdzą, że są zdziwieni beztroską z jaką Fang używają ebogę i nie są zdziwieni doniesieniami o śmiertelnych rezultatach. Przed podaniem dużej ilości ebogi nowicjuszom, Metsogo testuje ich małymi ilościami by “sprawdzić czy jest ona przez nich tolerowana i czy nie mają oni w sobie złego ducha, który wykorzysta ebogę jako przyczynę zabicia swojego nosiciela”. Metsogo również twierdzą, że otaczają nowicjusza lepszą opieką w czasie inicjacji. Ale w Bwiti u Fang, matka i ojciec eboga (role najwyraźniej przejęte od Metsogo) zapewniają bardzo troskliwą opiekę#3.

Eboga jest przyjmowana na dwa sposoby (1) Przy każdym engosie jest połykana mała dawka dwóch do trzech łyżeczek (od herbaty) dla kobiet i trzech do pięciu dla mężczyzn przed i w początkowych godzinach ceremonii. Dodatkowe kilka gram może być zjedzone w połowie ceremonii, po północy. Odpowiada to przyjęciu od czterech do dwudziestu gram sproszkowanej ebogi (2) .

[........]

Mniejsza, zwykła dawka dwóch do pięciu łyżeczek nie wywołuje halucynacji, choć adepci Bwiti powiadają, że kto raz ”spotkał ebogę” i został zabrany “przez nią” na “ drugą stronę”, u tego każda następna dawka ebogi powtórzy wiele z doznanych przeżyć. Zwykła dawka może zatem mieć ten charakter asocjacyjny, ale jest przyjmowana wstępnie by umożliwić kandydatom przetrwanie ciężkiej, całonocnej ceremonii bez zmęczenia. Wtajemniczeni często powiadają, że przyjęta w ten sposób eboga nadaje lekkości ich ciałom tak, że mogą unosić się w ich rytualnych tańcach. To pomaga skuteczniej złączyć się z przodkami pod dachem świątyni. Pod wpływem takich dawek adepci nie wspominają o wizjach, jedynie o niewielkich zmianach w postrzeganiu ciała i pewnym jego rozdzieleniu.

Wielkie dawki przyjmowane w czasie inicjacji wywołują zarówno zmiany fizyczne, jak i umysłowe – takie rzeczy jak całkowitą utratę przez nowicjusza zdolności do modulowania lub programowania swojej aktywności ruchowej, pojawianie się chromatycznego spektrum na obrzeżu obiektów w polu widzenia, i poczucie “obiektywności” lub zdystansowania od własnego ciała. To ostanie jest krucjalnym doznaniem z punktu widzenia Banzie. Stanowi ono dowód rozpoczęcia wizjonerskiej podróży oraz uniesienia się pod dach świątyni do przodków. W praktyce jednak Bwiti nadaje znaczenie wszystkim fizjologicznym i umysłowym skutkom działania ebogi.

[.........]                                                                               Tłumaczył J.Maciej Trojanowski © jmte@zigzag.pl 

Przypisy:

[1] W swoim "Sketch of Gabon and Its lnterior," Edward Bowditch wspomina "plon": pod wpływem obsesyjnych roślin. Jest to “przyjemne ale niebezpieczne lekarstwo”, które wziął za spieczone grzyby, ponieważ przypuszczalnie zobaczył je w formie proszku (Mission to Cape Coast Castle and Ashantee. str. 445). Francuscy badacze wiedzieli o tym w połowie stulecia a Griffon du Bellay przwiózł ich okazy z Cape Lopez ("Le Gabon"). Roślina była intensywnie badana przez Francuzów na przełomie wieków. Raponda-Walker i Sillans podają bibliografię tych francuskich badań (Rites et croyances des peoples du Gabon. str. 89-91). By wrócić kliknij symbol odniesienia.

[2] Niemcy zainteresowali się narkotykiem w latach 1880-ych kiedy referencje pojawiły się w raportach District Officers w Kamerun in Mitteilungen aus den Deutschen Schutzgebieten (szczególnie, Vol. 1. 1888. str. 49). W tomie XI tego kolonialnego czasopisma (1898, str. 29) uznana została instrumentalna wartość tego korzenia: "Jego pobudzający system nerwowy efekt czyni go szczególnie użytecznym w długich, męczących marszach, długotrwałych podróżach kanoe i w czasie trudnych wart nocnych”. Starzy informatorzy w północnym Gabonie, wcześniej Kamerunie Niemieckim, mówią, że używanie ebogi było dozwolone, jeśli nie zalecane, przez Niemców w ich zespołach roboczych i projektach kolonialnych takich, jak linia kolejowa Douala-Yaounde, Patrz J.. W. Fernandez. "Symbolic Consensus in a Fang Reformative Cult." By wrócić kliknij symbol odniesienia.

[**] Synekdocha, ogarnienie, w lingwistyce odmiana metonimii oparta na zasadzie ekwiwalencji i wymienności wyrazów bliskoznacznych.

Wyróżnia się synekdochy używające nazw:

1) gatunku zamiast rodzaju lub odwrotnie, np. "śmiertelnik" zamiast "człowiek".

2) części zamiast całości, np. "próg" lub "dach" zamiast "dom".

3) materiału zamiast wykonanego z niego przedmiotu ("żelazo" w znaczeniu "miecz").

4) obiektu w liczbie pojedynczej zamiast w mnogiej, np. "nie lubię złodzieja" zamiast "złodziei".

5) liczby określonej zamiast nieokreślonej (Sto myśli jak kanonier stanęło przy loncie - J. Lechoń, Mochnacki w tomie Karmazynowy poemat, 1920).

6) osoby zamiast imienia pospolitego, np. Zoil - "złośliwy krytyk". By wrócić kliknij symbol odniesienia.

#1 Po wyizolowaniu z suszonego korzenia krystaliczna ibogaina wykazuje strukturę chemiczną typową dla wielu alkaloidów. Choć ibogaina jest głównym to jednak nie jedynym alkaloidem i wywoływany efekt może być bardziej wynikiem działania kombinacji kilku alkaloidów niż samej ibogainy. Patrz H. Pope, "Tabernanthe iboga: An African Narcotic Plant of Social Importance," zbiór najbardziej aktualnych danych na temat T. Iboga (1982 przp. tłm.) By wrócić kliknij symbol odniesienia.

 #2 Patrz także J.W. Fernandez, "Tabernanthe iboga: Narcotic Ecstasis and the Work of the Ancestors." Znajdują się odniesienia do wcześniejszych zastosowań ebogi przez Fang, szczególnie w kulcie ngi. By wrócić kliknij symbol odniesienia.

#3 Rzeczywiście Banzie sąbardzo ostrożni w podawaniu ebogi ludziom, którzy wyglądają na podatnych na zaburzenia psychiczne, takich, jak dyskutowany w Rozdziale 8 nocy głupiec Antoine. Uważa się, że Eboga zabierze takich ludzi za daleko – do ich śmierci. Uważa się również, że taka osoba powróci z wizją, która jest “trudna” (njuk). To znaczy, że będzie ona zbyt dziwaczna i będzie stanowić zagrożenie spodziewanego doświadczenia  i jego końcowej interpretacji.  By wrócić kliknij symbol odniesienia.

Reszta tego rozdziału, bardzo pouczająca, opisująca oczekiwania i wizje nowicjuszy dostępna jest tutaj: Pełny tekst


Muszę Cię ostrzec !!!

Używanie Ibogainy ma pewne ograniczenia: Okazuje się, że w żadnym razie nie wolno jej przyjmować będąc pod wpływem heroiny lub innych twardych narkotyków. W takim przypadku Ibogaina uczula organizm, zdecydowanie obniżając próg wrażliwości na dany narkotyk. Dotychczasowa dawka narkotyku w połączeniu z Ibogainą może stać się nawet śmiertelną. W ciągu kilkunastu lat odnotowano kilka zgonów po przyjęciu Ibogainy i nie zawsze zostało udowodnione, że to nie Ibogaina była ich przyczyną. Dlatego należy umieć we właściwy sposób skalkulować dawkę niezbędną dla otrzymania efektu terapeutycznego lub przyjąć Ibogainę pod okiem doświadczonego terapeuty. Takich niestety nie ma w Polsce, stąd ryzyko jest większe. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę.


Relacje z sesji ibogainowej Piotra !

Zgłosiła się do mnie Katarzyna z Wrocławia. Poprosiła o informacje na temat Ibogainy. Jej kuzyn Piotr potrzebował pomocy. Chciał zerwać z nałogiem. W maju 2000 roku Piotr podjął autokurację. Jej przebieg został opisany przede wszystkim przez Katarzynę ale również przez Piotra.

Następnym jest Artur z Warszawy. Bardzo chce przestać brać. Już niedługo zamierza przejść autokurację. Mam nadzieję, że także odniesie sukces, czego życzę jemu i jego Mamie.

Relacja z sesji ibogainowej Artura !

Relacje z sesji ibogainowej Pawła !

 



Chcesz wiedzieć:

Skąd się wzięła Ibogaina?

Dlaczego nie jest powszechnie stosowana?

Ilu uratowała?

Czy ty też możesz ją zdobyć?

Czy twoje dziecko lub ty sam(a) możesz ją przyjąć?

Ile kosztuje i jak ją kupić?  Kliknij tu.

Jak odbyć sesję pod okiem doświadczonego terapeuty? Kliknij tu.

Czy przyjmowanie narkotyków może doprowadzić do AIDS? Kliknij tu.

 

Wyślij e-mail pod adres: jmte@zigzag.pl

Podaj swój numer telefonu lub adres pocztowy (e-mailowy). Na pewno Ci odpowiem.

Jeśli uznasz to za potrzebne spotkam się z Tobą i dowiesz się wszystkiego, możesz otrzymać informacje niezbędne by podać Ibogainę samemu sobie!!!