Pawel

 

 

Paweł zgłosił się do mnie gdzieś w pierwszej połowie roku 2000. Chciał się dowiedzieć więcej o Ibogaine. Szedł od niego charakterystyczny słodki zapach. Pomyślałem, że chce się tylko upewnić, że istnieje coś takiego co w razie potrzeby załatwi sprawę za niego. Domagał się informacji.

Dużo czasu upłynęło nim zadzwonił ponownie. Jednak rzeczywiście chciał wiedzieć więcej. Bałem się, że tracę czas a jednak nie Paweł był uparty. Choć nie wierzyłem Paweł sprowadził Ibogainę i przeszedł autokurację w październiku. Znowu doznałem tego dziwnego uczucia, gdy zorientujesz się, żeś fałszywie ocieniał czyjeś zamiary. Tym razem jednak pozytywnie. Gratuluję Ci Pawle zarówno charakteru jak i zdolności. Oto dowód jego dokonań:

"Panie Maćku!

Piszę do Pana dopiero teraz, ponieważ potrzebowałem trochę czasu, aby na spokojnie i bez zbędnych emocji opisać to co przeżyłem i czego doświadczyłem dzięki IBOGAINIE.

         Gdy pierwszy raz usłyszałem o Ibogainie od mojej ciotki mieszkającej w Kanadzie, zacząłem interesować się tą rośliną, lecz bardziej z ciekawości niż z wiary w jej działanie. Dopiero po jakimś czasie obejrzałem Pana program, który porusza ogólny problem narkomanii i niewiarygodnie skuteczne działanie Ibogainy. Mówiąc zupełnie szczerze, ten program dał mi nadzieję i sądzę, że nie tylko mnie. Lecz z własnego doświadczenia wiem, że nie każdy kto tylko mówi, że chce przestać brać narkotyki, chce tego naprawdę. Ja chciałem przestać i rzeczywiście mi się to udało, więc z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że każdy, kto bardzo chce skończyć z uzależnieniem, może to zrobić za pomocą Ibogainy.

         Ibogainę zażyłem 20.10.2000 o godz. 15.00, po 15 godzinach od ostatniego przyjęcia heroiny. Przyjąłem ją w trzech dawkach co 1,5 godziny. Gdy przyjmowałem ostatnią dawkę, byłem jeszcze świadomy, jedynie nie  odczuwałem już głodu fizycznego. To co przeżyłem w czasie transu pod wpływem Ibogainy, postaram się opisać jak najzwięźlej i najdokładniej.

         Moja podróż zaczęła się w czasie, gdy dopiero zaczynałem brać narkotyki. Okres ten z pozoru zdawał się być beztroski, a zdobywanie narkotyków nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. W mojej wizji, gdy tylko pomyślałem o heroinie, zaraz pojawiała się zupełnie z nikąd jakaś obca osoba, która częstowała mnie nią. Lecz całkiem niespodziewanie po paru dniach tego beztroskiego, nazwijmy ćpania, heroina nagle znikła, stała się nie do zdobycia w żaden możliwy sposób. Od tego momentu odbyłem podróż w przyszłość, która wywarła psychoterapeutyczny wpływ na moją psychikę. W moich wizjach, zupełnie niespodziewanie z beztroskiej zabawy w narkotyki, wkroczyłem w etap, który ukazuje wszystkie najgorsze konsekwencje tej zabawy. Heroina stała się nie do zdobycia, jakby wyparowała ze świata, który mnie otaczał, a ja cały czas walczyłem z głodem i trudnościami codziennego życia. Zacząłem się staczać w  bagno, z którego jak myślałem nie ma wyjścia. Straciłem dom, spałem na klatkach i śmietnikach, tułałem się po dworcach, byłem zatrzymywany przez policję. W stanach moich najgorszych upodleń, głód narkotyczny zrobił ze mnie „menela”. Pojawiła się nagle moja dziewczyna, (która nigdy nie brała narkotyków), nie odstępowała mnie na krok, mówiąc mi cały czas, że mnie nie zostawi i mi pomoże. Świadomość tego, że wraz ze sobą niszczę i ciągnę w dół osobę, którą kocham, wyzwoliła we mnie chęć walki, nie potrafiłem tylko tej walki podjąć. To ostatnia rzecz, którą pamiętam przed przebudzeniem.

Cały ten trans trwał 2 doby, choć dla mnie trwało to długie tygodnie. Po wybudzeniu się z transu nie bardzo wiedziałem, co w ogóle się stało. Powoli zacząłem układać sobie w jedną całość wszystkie wydarzenia minionych dni. Najpierw musiałem oddzielić wydarzenia rzeczywiste od tych, które wydarzyły się w mojej psychice, były one tak realne, że ciężko mi było uwierzyć, że to tylko fikcja. Cały czas byłem bardzo słaby fizycznie, ale pulsowała we mnie ogromna energia witalna, chęć do życia, działania. Mimo tego, że fizycznie czułem się bardzo słaby, nie mogłem spać ani nawet uleżeć w jednym miejscu. Zdałem sobie sprawę, że absolutnie nie odczuwam dręczącego mnie głodu fizycznego ani psychicznego. Do tej pory przez 4 lata mojego uzależnienia, udało mi się odtruć fizycznie ponad 10 razy, lecz nigdy wcześniej nie mogłem uwolnić się od głodu psychicznego, który siedział w mojej głowie. Wtedy po przebudzeniu, pierwszy raz od wielu lat poczułem się wolny, w tej samej chwili przypomniało mi się wszystko, co przeżyłem pod wpływem Ibogainy. Analizowałem to wiele godzin i uświadomiłem sobie, jak wielką szansę stworzyła mi Ibogaina, ukazując mi tak realnie i namacalnie moją przyszłość prowadzącą do samozniszczenia. Zdałem sobie sprawę jak wielkie mam szczęście, że istnieje na świecie substancja stworzona przez naturę, dzięki której szybko i bezboleśnie mogę zacząć życie od nowa, bez jarzma heroinowej niewoli. W swoich halucynacjach nie przeniosłem się do czasów dzieciństwa, by poznać przyczyny, dla których zacząłem brać narkotyki, może tak naprawdę takowych nie było, bądź nie były takie istotne. Natomiast podróż w przyszłość, którą odbyłem w transie będę pamiętał, to właśnie wizja mojego upadku wywarła na moją psychikę wielki wpływ. Moje życie zmieniło się diametralnie, pracuję, myślę o powrocie na studia. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest niewiarygodne i trudno w to uwierzyć, lecz to prawda. Nie chciałbym aby ktoś przez to rozumiał, że namawiam do zażycia Ibogainy. Chcę jedynie przekazać tym wszystkim, którzy naprawdę chcą przerwać swoje uzależnienie, że choć tracą jak i ja kiedyś nadzieję, to i tak zawsze, powiadam zawsze, istnieje jakaś droga, która prowadzi do celu.

Paweł."

Początek strony